"Człowiek to istota pełna nadziei i pomysłów, które są zaprzeczeniem tezy, że nic nie możemy zrobić"
Poczułam, że ktoś całuje mnie lekko w czoło. Otworzyłam oczy i ujrzałam uśmiechniętego od ucha do ucha Leo. Przywitałam go długim pocałunkiem po czym poszłam się umyć i ubrać. Kiedy wyszłam z łazienki przede mną stanął Messi z torbą treningową w ręku i zapytał mnie
-Idziesz też na trening?
-Leo chciałabym, ale ktoś w końcu musi zrobić zakupy. Więc dzisiaj jedziesz sam.
-Lisa, proszę-zrobił oczy niczym kot ze Shreka.
-Leoś dzisiaj nie.
Pocałowałam go jeszcze i musiał już jechać. Ja natomiast najpierw pójdę na zakupy później może zadzwonię do Shaki i się spotkamy. Jestem właśnie w supermarkecie i robię zakupy. Kto by pomyślał, że będę jeszcze kiedyś szczęśliwa? Kto by w ogóle pomyślał, że będę jeszcze na tym świecie? A jednak, tak to prawda. Żyję i jestem szczęśliwa. U boku Leo i mam nadzieję, że nic mi tego nie zabierze. Zapłaciłam za zakupy i wyszłam ze sklepu. Nie uwierzycie kogo zobaczyłam. Kto mógłby to być jak nie sam Ronaldo? Chciałam uciec, ale mnie zobaczył. Podszedł do mnie, a ja momentalnie się od niego odsunęłam. Próbowałam go wyminąć, przeszkodził mi w tym. W końcu zdenerwowana powiedziałam.
-Zostaw mnie w spokoju.
-To nie możliwe kochanie.
-Nie mów tak do mnie, chcę przejść.
-Lisa kocham cię.
-Ale ja ciebie nie. Kocham Leo i to się nie zmieni.
-Jeszcze zobaczymy.
-Czy ty mi grozisz?
-Tylko ostrzegam.
-Mogę już odejść?
-Już dawno odeszłaś. Dokładnie pięć lat temu i rzuciłaś mnie dla tego karła.
-Nie masz prawa tak o nim mówić, a po za tym sam sobie zawiniłeś.
-Będę o nim mówił tak jak mi się podoba i jeszcze zobaczymy czy z nim będziesz.
-Będę, a tobie nic do tego.
-Jeśli nie będziesz ze mną to nie będziesz z nikim.
Odszedł, a ja jak najszybciej udałam się w stronę domu Leo. Weszłam do środka, odłożyłam zakupy i opadłam na kanapę. Dlaczego mnie to spotyka? Czy na prawdę nie mogę sobie ułożyć normalnie życia? No tak. Przecież moje życie to dramat, a nie bajka. Boję się, że Cris może coś zrobić Leo. Może powinnam wyjechać? Ale Leo mnie za to znienawidzi. Chociaż to dla jego dobra. To na prawdę nie głupi pomysł. Chce go chronić. Kocham go, ale tak będzie lepiej. Przed wyjazdem muszę napisać do niego list. Przecież nie mogę go zostawić tak bez słowa. Wzięłam kartkę i długopis po czym napisałam.
Drogi Leo <3
Piszę do Ciebie ten list, ponieważ nie chcę żebyś pomyślał, że jestem zła. Pamiętaj jedno kocham Cię. Zawsze kochałam i zawsze będę kochać. Jednak muszę wyjechać. Robię to dla Nas. Jestem z Tobą bardzo szczęśliwa, ale nie mogę Cię narażać. Nie pytaj dlaczego i gdzie wyjechałam. Tak będzie lepiej. Nawet nie wiesz ile łez wylałam pisząc do Ciebie ten list. Będę tęsknić. Bądź silny i nigdy o Mnie nie zapomnij. Pozdrów chłopaków i proszę Cię o jedno. Nie załamuj się przez ten list. Ułóż Sobie życie i bądź szczęśliwy.
Kocham cię, Twoja kochana Lisa.
Skończyłam i położyłam list na stole w salonie. Później się spakowałam i pojechałam na lotnisko. Najbliższe loty to Argentyna i Niemcy. Do Niemczech na pewno nie polecę. Wybrałam Argentynę. Kraj Leo. Usiadłam i czekałam na lot. Zaczęłam się zastanawiać czy nie robię źle? Przecież to była tylko jedna rozmowa z Ronaldo przez którą uciekłam od Leo. Z pewnością nie jest to najlepsze wyjście, ale muszę to wszystko przemyśleć. Mam nadzieję, że Leo nie będzie miał mi tego za złe. No to już teraz. Jestem już na pokładzie samolotu i już nie mogę się wycofać.
*Leo
Wróciłem po treningu i zawołałem.
-Lisa kochanie jestem.
Zauważyłem, że nie ma ani jej butów ani płaszczyku. Coś jest nie tak. W salonie na stole znalazłem list. Przeczytałem go i po prostu rozpłakałem się jak małe dziecko. Zacząłem krzyczeć niszcząc przez to wszystko co wpadło mi w ręce.
-Lisa do cholery jak mam być szczęśliwy bez ciebie?
Ogarnąłem się, wziąłem list i pojechałem do Pique i Shaki. Oni na pewno powiedzą mi co mam zrobić. No bo przecież nie myślała, że nie będę jej szukał? Ja nie potrafię bez niej żyć. Dojechałem na miejsce i zapukałem do ich willi. Otworzył mi Gerard i od razu zaprosił do środka. Kiedy zobaczyli w jakim jestem stanie zaczęli zasypywać mnie pytaniami co się stało. Wszystko im opowiedziałem i pokazałem list. Głos zabrał obrońca.
-To pewnie przez tego całego Ronaldo.
-Co ja mam teraz zrobić?-zapytałem.
-Musimy ustalić dokąd mogła wyjechać-tym razem głos zabrała Kolumbijka.
- Mamy czwarty rozdział. Mam nadzieję, że podołałam waszym oczekiwaniom, ponieważ mi osobiście się nie podoba. Następny jutro lub pojutrze. Czytać i komentować. Pozdrawiam :*
.gif)
Dzięki <3 ;*** No Penaldo! Niech ją odnajdą ! LEO + LISA = ♥ Ten Penaldo wszystko psuuuje ;___________________________; , ale i tak zajebiście jest *___________* Leo musi być z Lisą ;CCC Bo będę płakać ;CC Dzisiaj postaram się dodać Rozdział 5; Cz 2-3 i Rozdział 6 ;DDD
OdpowiedzUsuńPrawie sie popłakałam. Wzruszajacy list a reakcja Leo... Aż mi sie chce ryczeć. Leo i Lisa muszą byc razem inaczej sobie nie wyobrażam! ;) Dobra, z niecierpliwością czekałam na ten rozdział i z niecierpliwością czekam na następny i pozdrawiam:*
OdpowiedzUsuńTyle się dzieję. Reakcja Leo.. to przykre. Mam nadzieję, że zdoła ją odnaleźć, albo ona postanowi wrócić. Uwielbiam ich. Jak i to opowiadanie. Ronaldo gra tu rolę przywódcy, co nie przeczę bardzo mi się podoba :D Pozdrawiam i czekam na następny:)
OdpowiedzUsuń