piątek, 6 lutego 2015

Rozdział 1 "Ptaszek w klatce"

"Nie masz wpływu na to, że ktoś cię zrani na tym świecie, ale masz coś do powiedzenia na ten temat tego, kim ta osoba będzie"
Szła brzegiem morza rozglądając się. Spojrzała w niebo i stała tak myśląc o swojej smutnej przeszłości. Gdyby nie Leo już dawno by jej nie było na tym świecie. Usiadła na zimnym piasku i wspominała dzień w którym się poznali. Pamięta go tak wyraźnie jakby to było wczoraj.
 /Wszyscy uważali ją za szczęśliwą kobietę. W końcu żyła u boku samego Cristiano Ronaldo. Wszystko każdy jej dzień, godzina, a nawet minuta była przez niego zaplanowana. Czuła się jak ptaszek w klatce, który nie ma własnego życia. Nie potrafiła tak żyć, nie miała bliskich, ani nawet przyjaciół. Jej najbliższą przyjaciółką była żyletka, a przyjacielem mocna tabletka. Pewnego dnia do domu wrócił całkiem pijany Cris. To nie była dla niej żadna nowość. To po prostu codzienność. Jednak ten dzień okazał się być najgorszym dniem w jej życiu. Na samo wspomnienie o nim łzy wyciekają jej z oczu. Do dziś pamięta jego słowa, które brzmiały tak:
-Lisa zdradziłem cię.
Powiedział to z takim uśmiechem i bez wyrzutów sumienia po czym dodał:
-Nie martw się, kupię ci jakąś błyskotkę i będzie po sprawie.
Nie mogła uwierzyć w jego słowa. Tyle cierpiała u jego boku każdego dnia, a teraz jeszcze te słowa. Zamachnęła się i uderzyła go całą swoją siłą w policzek. On złapał się za miejsce gdzie go uderzyła i oddał jej o wiele wiele razy mocniej. Krew zaczęła płynąć jej z nosa, a w ustach poczuła przypływ krwotoku. Spojrzał na nią ostatni raz i udał się spać na górę. Ona siedziała skulona na kanapie i pluła krwią. Chciała skończyć ze swoim życiem, wybiegła z domu i udała się w kierunku mostu. Stanęła na poręczy i chciała skoczyć, kiedy usłyszała ten głos. Pełny troski, przerażenia i zmartwienia:
-Nie rób tego.
-Dlaczego mam tego nie robić? Nie mam po co już żyć.
-Każdy ma po co żyć. Często gubimy się w życiu lub ktoś sprawia nam ogromny ból, ale to nie oznacza, że musimy odbierać sobie coś co jest najcenniejsze.
-Czyli?
-Czyli życie.
Wyciągnął w jej stronę dłoń, którą ona niepewnie złapała i już po chwili znalazła się na przeciwko swojego wybawcy. Spojrzała mu głęboko w oczy i na widok jego lekkiego uśmiechu sama się uśmiechnęła. Dzięki niemu blask jej śnieżnobiałych zębów pojawił się na jej twarzy po raz pierwszy od bardzo dawna.
-Jestem Lionel Messi, a ty?
-Lisa Miler/
Od tamtej pory stali się najlepszymi przyjaciółmi. Leo jest jedyną osobą, która wie o jej przeszłości. Nie odstępuje jej na krok. Ona chodzi na każde jego mecze i kibicuje FCB oraz Argentynie całym swoim sercem. Znów uśmiechnęła się sama do siebie. A to za sprawą tego pamiętnego dnia w którym poznała Leo. Miała zamknięte oczy i rozkoszowała się szumem morza.
-Czemu się tak uśmiechasz?-usłyszała.
Od razu rozpoznała ten głos. Odwróciła się i zobaczyła Leo. jak zawsze był zabójczo przystojny. Miał na sobie ciemne jeansy i białą bluzkę oraz białe adidasy i czarną marynarkę.
-Wspominałam właśnie jak się poznaliśmy-odpowiedziała.
Leo nic jej nie odpowiedział tylko wyciągnął jedną dłoń, aby pomóc jej wstać. Drugą miał schowaną za plecami.
-Co tam chowasz?-zapytała.
Wyciągnął zza pleców ogromny bukiet czerwonych róż i jej podarował.
-Lio nie musiałeś.
-Ciii, chodź.
Złapał ją za rękę i przez moment szli w ciszy. Lisa słynie z tego, że jest bardzo niecierpliwa, więc w końcu się odezwała.
-Chciałeś mi coś powiedzieć, coś ważnego?
Leo stanął na przeciwko niej, wziął głęboki wdech i spojrzał w jej pięknie oczy po czym wykrztusił z siebie te słowa:
-Liso, chciałem ci to powiedzieć już od dawna, ale nie wiem jak. Powiem ci to wprost. Kocham cię. Zawsze cię kochałem i zawsze będę cię kochać. Wiem, że nie musisz do mnie czuć tego samego, ale...
-Teraz ty się ucisz. Leo ja też cię kocham.
-Na prawdę?-szeroko się uśmiechnął.
Ona pokiwała tylko głową , a Leo złączył ich usta w namiętnym pocałunku. Czuli się jakby byli w siódmym niebie. Byli teraz tacy szczęśliwi i pewni, że należą już tylko do siebie.
-To nie wszystko-powiedział, kiedy przestali się całować.
-Jest coś jeszcze?-zapytała Lisa.
-Tak.
Nic więcej nie powiedział, tylko wziął ją za rękę i ruszyli w nieznaną jej stronę. Po drodze wygłupiali się jak zakochani nastolatkowie. Śmiali się i całowali co jakiś czas. Po chwili oczom Lisy ukazała się willa Messiego.
-Leo?
Nie odpowiedział. Ruszył w stronę drzwi, więc Lisa zrobiła to samo i po paru minutach byli już w środku.
-Zaczekaj tu-powiedział Leo całując ostatni raz, by po chwili zniknąć w salonie.
Wrócił trzymając w ręku małe pudełeczko i kazał je otworzyć Lisie. Kiedy je otworzyła, jej oczom ukazała się piękna bransoletka z zawieszką L
-Leo jest piękna, ale
-Nie ma żadnego ale. To L jak Lisa lub Leo jak wolisz. A teraz zakładaj i bez marudzenia.
Wiedziała, że z nim nie wygra, więc założyła bransoletkę i pocałowała Leo szepcząc mu do ucha.
-Wolę L jak Leo.
On tylko się uśmiechnął i zaczął ją całować coraz bardziej zachłannie. Wszystkie ich pocałunki osiągnęły punkt kulminacyjny w sypialni.
  • I oto jest pierwszy rozdział. Do oceny pozostawiam go wam. W planach tego bloga mam na siedem rozdziałów + epilog (jak wiadomo, wszystko może się zmienić). Czytać i komentować. Pozdrawiam :*

3 komentarze:

  1. Co ja mogę napisać? Rozdział spełnił moje oczekiwania. Główna bohaterka jest taka jaką ją sobie wyobrażałam. Cieszę sie, że w końcu moze być szczęśliwa. I to do tego z Leo. Ronaldo pełni tu rolę nad boy'a. Bardzo fajny pomysł ;) Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaskoczyłaś mnie bardzo pozytywnie! Leooo i Lisaaa :D To jest miłość B| coś przeczuwam że Penaldo dojdzie i będzie walczył z Lio O.o pisz szybko neeexta! No bo ja też jestem niecierpliwa :D xD NEXT!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju cudowny! Przyjemnie sie go czyta. Kocham juz tą parę i kibicuje im! Czekam na następny i pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń