"Nie masz wpływu na to, że ktoś cię zrani na tym świecie, ale masz coś do powiedzenia na ten temat tego, kim ta osoba będzie"Szła brzegiem morza rozglądając się. Spojrzała w niebo i stała tak myśląc o swojej smutnej przeszłości. Gdyby nie Leo już dawno by jej nie było na tym świecie. Usiadła na zimnym piasku i wspominała dzień w którym się poznali. Pamięta go tak wyraźnie jakby to było wczoraj.
/Wszyscy uważali ją za szczęśliwą kobietę. W końcu żyła u boku samego Cristiano Ronaldo. Wszystko każdy jej dzień, godzina, a nawet minuta była przez niego zaplanowana. Czuła się jak ptaszek w klatce, który nie ma własnego życia. Nie potrafiła tak żyć, nie miała bliskich, ani nawet przyjaciół. Jej najbliższą przyjaciółką była żyletka, a przyjacielem mocna tabletka. Pewnego dnia do domu wrócił całkiem pijany Cris. To nie była dla niej żadna nowość. To po prostu codzienność. Jednak ten dzień okazał się być najgorszym dniem w jej życiu. Na samo wspomnienie o nim łzy wyciekają jej z oczu. Do dziś pamięta jego słowa, które brzmiały tak:
-Lisa zdradziłem cię.
Powiedział to z takim uśmiechem i bez wyrzutów sumienia po czym dodał:
-Nie martw się, kupię ci jakąś błyskotkę i będzie po sprawie.
Nie mogła uwierzyć w jego słowa. Tyle cierpiała u jego boku każdego dnia, a teraz jeszcze te słowa. Zamachnęła się i uderzyła go całą swoją siłą w policzek. On złapał się za miejsce gdzie go uderzyła i oddał jej o wiele wiele razy mocniej. Krew zaczęła płynąć jej z nosa, a w ustach poczuła przypływ krwotoku. Spojrzał na nią ostatni raz i udał się spać na górę. Ona siedziała skulona na kanapie i pluła krwią. Chciała skończyć ze swoim życiem, wybiegła z domu i udała się w kierunku mostu. Stanęła na poręczy i chciała skoczyć, kiedy usłyszała ten głos. Pełny troski, przerażenia i zmartwienia:
-Nie rób tego.
-Dlaczego mam tego nie robić? Nie mam po co już żyć.
-Każdy ma po co żyć. Często gubimy się w życiu lub ktoś sprawia nam ogromny ból, ale to nie oznacza, że musimy odbierać sobie coś co jest najcenniejsze.
-Czyli?
-Czyli życie.
Wyciągnął w jej stronę dłoń, którą ona niepewnie złapała i już po chwili znalazła się na przeciwko swojego wybawcy. Spojrzała mu głęboko w oczy i na widok jego lekkiego uśmiechu sama się uśmiechnęła. Dzięki niemu blask jej śnieżnobiałych zębów pojawił się na jej twarzy po raz pierwszy od bardzo dawna.
-Jestem Lionel Messi, a ty?
-Lisa Miler/
Od tamtej pory stali się najlepszymi przyjaciółmi. Leo jest jedyną osobą, która wie o jej przeszłości. Nie odstępuje jej na krok. Ona chodzi na każde jego mecze i kibicuje FCB oraz Argentynie całym swoim sercem. Znów uśmiechnęła się sama do siebie. A to za sprawą tego pamiętnego dnia w którym poznała Leo. Miała zamknięte oczy i rozkoszowała się szumem morza.
-Czemu się tak uśmiechasz?-usłyszała.
Od razu rozpoznała ten głos. Odwróciła się i zobaczyła Leo. jak zawsze był zabójczo przystojny. Miał na sobie ciemne jeansy i białą bluzkę oraz białe adidasy i czarną marynarkę.
-Wspominałam właśnie jak się poznaliśmy-odpowiedziała.
Leo nic jej nie odpowiedział tylko wyciągnął jedną dłoń, aby pomóc jej wstać. Drugą miał schowaną za plecami.
-Co tam chowasz?-zapytała.
Wyciągnął zza pleców ogromny bukiet czerwonych róż i jej podarował.
-Lio nie musiałeś.
-Ciii, chodź.
Złapał ją za rękę i przez moment szli w ciszy. Lisa słynie z tego, że jest bardzo niecierpliwa, więc w końcu się odezwała.
-Chciałeś mi coś powiedzieć, coś ważnego?
Leo stanął na przeciwko niej, wziął głęboki wdech i spojrzał w jej pięknie oczy po czym wykrztusił z siebie te słowa:
-Liso, chciałem ci to powiedzieć już od dawna, ale nie wiem jak. Powiem ci to wprost. Kocham cię. Zawsze cię kochałem i zawsze będę cię kochać. Wiem, że nie musisz do mnie czuć tego samego, ale...
-Teraz ty się ucisz. Leo ja też cię kocham.
-Na prawdę?-szeroko się uśmiechnął.
Ona pokiwała tylko głową , a Leo złączył ich usta w namiętnym pocałunku. Czuli się jakby byli w siódmym niebie. Byli teraz tacy szczęśliwi i pewni, że należą już tylko do siebie.
-To nie wszystko-powiedział, kiedy przestali się całować.
-Jest coś jeszcze?-zapytała Lisa.
-Tak.
Nic więcej nie powiedział, tylko wziął ją za rękę i ruszyli w nieznaną jej stronę. Po drodze wygłupiali się jak zakochani nastolatkowie. Śmiali się i całowali co jakiś czas. Po chwili oczom Lisy ukazała się willa Messiego.
-Leo?
Nie odpowiedział. Ruszył w stronę drzwi, więc Lisa zrobiła to samo i po paru minutach byli już w środku.
-Zaczekaj tu-powiedział Leo całując ostatni raz, by po chwili zniknąć w salonie.
Wrócił trzymając w ręku małe pudełeczko i kazał je otworzyć Lisie. Kiedy je otworzyła, jej oczom ukazała się piękna bransoletka z zawieszką L
-Leo jest piękna, ale
-Nie ma żadnego ale. To L jak Lisa lub Leo jak wolisz. A teraz zakładaj i bez marudzenia.
Wiedziała, że z nim nie wygra, więc założyła bransoletkę i pocałowała Leo szepcząc mu do ucha.
-Wolę L jak Leo.
On tylko się uśmiechnął i zaczął ją całować coraz bardziej zachłannie. Wszystkie ich pocałunki osiągnęły punkt kulminacyjny w sypialni.
- I oto jest pierwszy rozdział. Do oceny pozostawiam go wam. W planach tego bloga mam na siedem rozdziałów + epilog (jak wiadomo, wszystko może się zmienić). Czytać i komentować. Pozdrawiam :*
.gif)
Co ja mogę napisać? Rozdział spełnił moje oczekiwania. Główna bohaterka jest taka jaką ją sobie wyobrażałam. Cieszę sie, że w końcu moze być szczęśliwa. I to do tego z Leo. Ronaldo pełni tu rolę nad boy'a. Bardzo fajny pomysł ;) Czekam na następny.
OdpowiedzUsuńZaskoczyłaś mnie bardzo pozytywnie! Leooo i Lisaaa :D To jest miłość B| coś przeczuwam że Penaldo dojdzie i będzie walczył z Lio O.o pisz szybko neeexta! No bo ja też jestem niecierpliwa :D xD NEXT!
OdpowiedzUsuńJeju cudowny! Przyjemnie sie go czyta. Kocham juz tą parę i kibicuje im! Czekam na następny i pozdrawiam! ;*
OdpowiedzUsuń