"Najmocniej kochają serca, które najwięcej cierpiały"
Leo już za chwilę tu będzie, ja natomiast szykuję się do wyjścia z tego szpitala. Nareszcie. Oczywiście kochany Leoś coś wymyślił i dzisiaj raczej nie posiedzimy sobie w domu. Zaczęłam się zastanawiać co on znowu najlepszego wymyślił przy okazji zapinałam moją koszulę. Nagle grzywka opadła mi na oczy i nic nie widziałam. Jednak poczułam, że ktoś zakłada mi ją za ucho. Po chwili ujrzałam szczęśliwego Messiego i powiedziałam.
-Co się tak szczerzysz.
-Bo cię kocham-odpowiedział.
Po tych słowach ucałowałam go i wtuliłam się do niego najmocniej jak tylko potrafiłam. Argentyńczyk wziął moją torbę i ani się obejrzałam już byliśmy w drodze do domu. On jest taki kochany. Jestem pewna, że to właśnie z nim chcę spędzić resztę swojego życia. Weszliśmy do domu i Leo przerwał ciszę panującą pomiędzy nami.
-Ok w takim razie przebieramy się i jedziemy.
-Ale gdzie?
-Lisa kochanie, zobaczysz-uśmiechnął się cwaniacko i wskazał mi drogę na górę.
Wiedziałam, że nie wygram z nim i jego pomysłami. Poszłam się ubrać. Długo zastanawiałam się co mam na siebie włożyć, ale ostatecznie wybrałam ulubioną sukienkę Leo miętową i do niej czarne szpilki. Włosy związałam w lekkiego koka i byłam już gotowa po 30 minutach. Kiedy zeszłam ujrzałam Leo. Jak zwykle był zabójczo przystojny. No, bo przecież to sam Lionel Messi. Podczas jazdy samochodem spytałam go jeszcze parę razy dokąd mnie zabiera, ale on mi nic nie odpowiedział. W końcu dojechaliśmy do eleganckiej restauracji. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsca. Leo złożył zamówienie i spojrzał na mnie. Był taki nieswój, nieco zmieszany. Zmartwiło mnie to.
-Leo wszystko w porządku?
-Tak.
-Na pewno?
-Tak kochanie.
-To dobrze.
-Wiesz Lisa właściwie chcę ci coś powiedzieć.
-Mów.
Niespodziewanie Leo uklęknął przede mną i zaczął swój monolog.
-Lisa od kiedy cię poznałem nie marzę i nie myślę o nikim innym. Jesteś wyjątkową osobą w moim życiu. Odgrywasz w nim bardzo ważną rolę. Dzięki tobie zrozumiałem, że można kogoś bardzo mocno pokochać. Sprawiłaś, że piłka zajęła drugie miejsce. Ty jesteś na pierwszym. Chciałbym sobie ułożyć z tobą życie i być szczęśliwy, a to jest możliwe tylko z tobą. Pragnę zadać ci jedno ważne pytanie. Czy ty Liso Miler wyjdziesz za mnie?
W moich oczach pojawiły się łzy szczęścia. Nie potrafiłam wykrztusić z siebie ani jednego zdania. W końcu odpowiedziałam.
-Lionelu Messi tak. Wyjdę za ciebie. Niczego innego nie pragnę.
Leo założył mi pierścionek na palec i pocałował. Na początku niepewnie (jak to on) tak jakby pytał mnie o pozwolenie. Później coraz zachłanniej, a ja oddawałam mu każde jego pocałunki. Po kolacji pojechaliśmy do domu. Weszliśmy do środka i przystanęliśmy w korytarzu. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Leo po raz kolejny dzisiaj mnie pocałował i powiedział.
-Może czas zapracować na małego Messiego?-cwaniacko się uśmiechnął.
Ja tylko pocałowałam go i nawet nie zauważyłam kiedy zaniósł mnie do sypialni, a co działo się za jej drzwiami? To już nie powinno was interesować.
*Dwa lata później
Ja i Leo jesteśmy od dwóch lat szczęśliwym i kochającym się małżeństwem. Wychowujemy naszego synka Thiago i spodziewamy się dziewczynki, którą chcemy nazwać Lolita. Co z Cristiano? Już mówię. Po tym wszystkim po prostu pewnego dnia zapukał do naszych drzwi. Leo kiedy go zobaczył od razu chciał się na niego rzucić, jednak udało mi się go powstrzymać. Co zrobił Ronaldo? Za wszystko nas przeprosił. Postanowiliśmy mu wybaczyć, ale nie przyjaźnimy się z nim. Był na naszym ślubie ze swoją obecną partnerką Iriną. Oby im się jak najlepiej wiodło. Co mogę powiedzieć o swoim życiu? Jestem teraz najszczęśliwszą kobietą na świecie. U boku mam mężczyznę i chłopczyka, których bardzo mocno kocham, a pod sercem noszę dziewczynkę. Mimo upływu kolejnych razem spędzonych chwil, ja i Lionel kochamy się jeszcze bardziej. Czego mogłabym chcieć więcej? Moje życie po poznaniu księcia z bajki obróciło się o 180 stopni. Jestem pewna, że tego szczęścia już na prawdę nikt nie jest wstanie zrujnować. Kochamy się i to nigdy się nie zmieni. A jednak, życie pełne bólu i cierpienia może zamienić się w piękną baśń za pomocą odpowiednich osób.
- Byłam pewna na początku, że dzisiaj nie dam rady wstawić epilogu. Jednak jest, udało się. Bardzo trudno mi było zakończyć tego bloga. Przywiązałam się do niego, ale przecież nie mogę go ciągnąć w nieskończoność, bo to byłoby bez sensu. Pragnę podziękować wszystkim czytelnikom za komentarze i wyświetlenia, których jest na prawdę dużo. Nie spodziewałam się tego, dlatego jeszcze raz bardzo dziękuje. Rozmyślałam nad pisaniem kolejnego i było bardzo dużo za i przeciw. Na początku pomyślałam, że będę musiała od tego trochę odpocząć, ale już mam pomysł. Otworzę następnego bloga, jednak będzie on się bardzo różnił od poprzednich. Kiedy się on pojawi. Myślę, że jak najszybciej. W końcu mam na to cały weekend. Kiedy go już stworzę wstawię tu o nim informację. Dziękuje i Pozdrawiam :*
.gif)
To opowiadanie było pełne wzlotów i upadków, ciekawych bohaterów i co najważniejsze jeszcze lepszej fabuły. Bardzo mi przykro, że już je kończysz. Jednak masz rację nic nie można ciągnąć w nieskończoność. Na zawsze będą już twoją czytelniczką, więc z wielkim oczekiwaniem czekam na nowego bloga twojej twórczości.
OdpowiedzUsuńPRZEPRASZAM ŻE NIE KOMENTOWAŁAM! To cudowneee! ♥ Nie no ni ma słów ;') dzisiaj pojawi sie 3/3 i 6 r. ;)
OdpowiedzUsuń